Link 17.10.2009 :: 10:23
Komentuj (9)Jeszcze nie, chociaż może już tak.
Albo jeszcze tak, chociaż może już nie.
Sama nie wiem.
Link 12.10.2009 :: 23:26
Komentuj (1)Dosyć jęków, dosyć potykania się o porozrzucane strzępy przeszłości.
Trzeba było zniknąć, żeby nie uciekać.
Trzeba było zniknąć z życia publicznego i uporządkować.
Posprzątać. Pozamykać.
Teraz można wracać. Powoli.
Malutkimi kroczkami.
Uzależniona wyrywa się ze szponów nałogu.
Odzwyczaja się od rozmów.
O tym.
Zaprzestaje spotkań.
Takich.
Wraca do żywych.
Czyżby?
Oby.
Link 16.09.2009 :: 15:17
Komentuj (6)Nie jestem przeciwniczką "drugiej szansy".
Ale trzeba je rozdawać umiejętnie i z namysłem.
Tylko zasłużonym.
I to też nie zawsze.
"Druga szansa" jest czymś wyjątkowym i nie będę jej profanować.
A ja na nią nie zasłużyłem.Dokładnie. Ale nie tylko o to chodzi.
Można wejść dwa razy do tej samej rzeki. Jeśli się nie wie albo wie czym to pachnie.
Ja wiem.
W tym przypadku cuchnie ściekami.
Więc odmowa - ze względów oczywistych.
Link 07.09.2009 :: 01:21
Komentuj (8)Bob Budowniczy zawsze da radęSzkoda, że nie mogę powiedzieć tego o sobie.
Link 02.09.2009 :: 15:38
Komentuj (2)To, co najważniejsze jest niewidoczne.
Siedzi głęboko pod ludzką skórą.
Zdarza się, że wychodzi "na hasło",
ale najczęściej samemu trzeba się do tego dokopać.
I czasami kopanie łopatą nie wystarczy.
Trzeba wziąć młot pneumatyczny i z uporem kruszyć betonowe warstwy człowieka.
Mówisz, że tobie się
nie chce i czekasz na moją reakcję.
Moją?
Przecież to twoje niechcenie i tylko o tobie świadczy.